Aktualności<<< Powrót

Maszkowski: Zawsze walczymy przez 90 minut

– Zawsze lubię nastawiać zawodników do walki i biegania. Moja przygoda z juniorami trwa od prawie dziesięciu lat. Od samego początku nastawiałem moich podopiecznych do biegania i agresywnego stylu gry i szybkich przechwytów, po których można stworzyć groźne akcje – mówi Jacek Maszkowski, który od pół roku razem z Arturem Chajeckim prowadzą drużynę rezerw i juniora starszego.

Bartosz Wiśniewski: Jeszcze przed sezonem było dużo rozmów w sprawie przyszłości drużyny rezerw. Ostatecznie razem z Arturem Chajeckim objęliście dwie drużyny – drugą oraz juniora starszego. Czy wszystko wygląda tak, jak sobie wyobrażałeś i planowałeś?

Jacek Maszkowski: Przed sezonem dużo rzeczy było robionych na wariackich papierach. Na początku nie miał istnieć drugi zespół i szykowałem się do prowadzenia w dalszym ciągu juniora starszego. Później jednak pojawiła się od prezesów propozycja, aby z drużyną, która wygrała wojewódzką ligę juniorów, grać w rezerwach. Po dwóch tygodniach okazało się, że wystąpimy ostatecznie w IV lidze, która swoje rozgrywki zaczyna szybciej niż klasa okręgowa. Dodatkowo dużo chłopaków w wakacje było poza Bytowem, ale udało nam się to z Arturem Chajeckim poukładać w taki sposób, że wygląda to w miarę pozytywnie.

Nie bałeś się, że na początku wyniki drugiej drużyny będą niezbyt korzystne? 

Na początku myślałem, że będzie jeszcze gorzej. Trzeba pamiętać, że jest to duży przeskok, bo praktycznie wszyscy nagle zmienili poziom juniorski na seniorski. Większość z tych chłopaków mogłoby grać jeszcze spokojnie w juniorach. Pierwsze mecze potwierdziły, że jesteśmy fajnie przygotowani, że mamy sporo umiejętności. Brakowało trochę cwaniactwa i ogrania. Co by nie mówić to w naszej IV lidze gra sporo zawodników, którzy wcześniej grali na wyższych szczeblach rozgrywkowych. W Kościerzynie gra np. Michał Drzymała, w Stężycy m.in. Artur Formela, który był niedawno u nas. Doświadczenie było po stronie przeciwników, ale dawaliśmy sobie radę. Na początku sezonu graliśmy z Pogonią Lębork i trener Walkusz chwalił nas po meczu, gdzie przegraliśmy pechowo 0:1. Całe spotkanie walczyliśmy jak równy z równym. Przed sezonem zagraliśmy tylko dwa sparingi, więc przygotowania były ograniczone praktycznie do minimum.

W tym sezonie do drugiej drużyny schodziło znacznie mniej zawodników niż przed rokiem. Dodatkowo z poprzedniej drużyny zostało tylko dwóch zawodników.

W poprzednim sezonie było tak, że do rezerw schodziło dużo więcej zawodników z pierwszego zespołu, a nie wyglądało to dobrze. Kilka meczów oglądałem i nie byłem do tego pozytywnie nastawiony. Trzeba przyznać, że Mariusz Szmidke i Tomek Galikowski pomogli nam dosyć mocno w tym sezonie. Dali nam to, czego brakowało. Grali na newralgicznych pozycjach i trzymali naszą defensywę w ryzach.

Przed sezonem założyliśmy sobie z trenerem Stawskim, że w drugiej drużynie w większości grać będą juniorzy. Schodzić miały jedna, dwie osoby z pierwszej kadry. Ale zawsze gdy ktoś do nas dołączał to widać było pasję i chęć grania. Ciesze się, że każdy dawał z siebie tyle ile mógł.

**

Nie miałem nigdy ciągłość w prowadzeniu seniorów. Ciężko mi powiedzieć, czy jest jakaś różnica, bo 90 procent tej drużyny to moi juniorzy. Schodziły do nas jednostki z seniorów, a Tomka, czy Mariusza znam bardzo długo. Jest mi też łatwiej, bo mam ich na co dzień, bo jestem kierownikiem.  Przede wszystkim rozmawiałem – czy schodził Michał Szromnik, Mateusz Oszmaniec, Filip Modelski, Michał Szewczyk czy Bartosz Waleńcik – o tym, że nie będę ich uczył umiejętności, czy tego co i jak mają robić na boisku, jak są pojedynczą jednostką. Nie trenują z nami normalnie, więc ciężko im coś wykładać. To są doświadczeni zawodnicy i wiedzą co mają grać. Nakłaniałem ich do tego, żeby pokazali swoje umiejętności i nie traktowali tego, jako karę. Chodziło o to, aby sami sobie pomogli. Na praktycznie wszystkich domowych meczach był trener Stawski i można było się mu pokazać. Szansę w pierwszym zespole dostał Michał Szewczyk, który zagrał dwa, trzy bardzo dobre mecze w rezerwach.

Trzeba przyznać, że oglądając spotkania twoich drużyn emocji nigdy nie brakuje. Duża intensywność i gra wysokim pressingiem to jest to, co lubisz najbardziej? Na przykład w barażowym dwumeczu z Chrobrym Głogów widać było ogromne zaangażowanie.

Zawsze lubię nastawiać zawodników do walki i biegania. Moja przygoda z juniorami trwa od prawie dziesięciu lat. Od samego początku nastawiałem moich podopiecznych do biegania i agresywnego stylu gry i szybkich przechwytów, po których można stworzyć groźne akcje. Zdawało to zazwyczaj egzaminy. 

Tak jak wspomniałeś spotkanie z Chrobrym Głogów, mimo że nie awansowaliśmy to nikt nie może powiedzieć, że schowaliśmy się i poddaliśmy się. W każdym meczu walczyliśmy i to jest na pewno bardzo widowiskowe. Można mówić, że jest to gra ofensywna i gra wysoka, ale bramek strzeliliśmy stosunkowo mało w IV lidze. Niektórzy mówią, że nie da się 90 minut biegać i pracować na wysokich obrotach. Wszystko się da, ale trzeba robić to z głową.

W ostatnim meczu rezerw z Arką również tą wolą walki udało nam się zdobyć jeden punkt.

W Gdyni udało się wyszarpać remis. Zespoły, gdy są pressowane to się gubią i tak było też z Arką. W Gdyni grał Słowak Kosut, który kilka razy oddał nam piłkę i przy lepszej skuteczności mogliśmy strzelić więcej bramek. Brakuje nam jeszcze trochę cwaniactwa zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Traciliśmy kuriozalne bramki, gdzie przeciwnik lepiej się przepchnął, czy wyprzedził obrońcę. Dziwie się, że grając tak młodym składem straciliśmy tak mało bramek, bo jesteśmy chyba 4 czy 5 zespołem pod tym względem.

Czy zauważasz, jak ta drużyna rozwija się z tygodnia na tydzień?

Progres widać nawet po samych wynikach. Z każdym meczem to wyglądało coraz lepiej. W październiku były dwa zwycięstwa, dwa remisy i tylko jedna porażka. Do tego trzeba dodać dwie wygrane w Pucharze Polski. Ta porażka z Kaszubią boli, bo w drugiej połowie nasz rywal nie mógł wyjść z połowy mimo że w swoim składzie kilka fajnych nazwisk. Nie wykorzystaliśmy rzutu karnego i zabrakło tego szczęścia.

Patrząc m.in. na Maćka Błaszkowskiego widać duży rozwój. Na początku gdzieś może bał się tej gry w środku pola, ale teraz naprawdę radzi sobie dobrze. Trzeba pamiętać, że pozycja na środku pola jest bardzo newralgiczna, a on daje radę.

Ciężko jest prowadzić jednocześnie dwie drużyny – rezerwy i juniora starszego? 

Myśleliśmy z Arturem, że będzie ciężej, ale to funkcjonuje bardzo fajnie. Mamy całą ekipę razem. Na treningach mamy od 25 do 30 zawodników. Mamy całe boisko sztuczne dla siebie. Wszystko mamy porozpisywane, przygotowane. Fajnie to wygląda, bo możemy w każdej chwili dać szansę komuś z juniora na debiut w IV lidze. Jest sporo fajnych zawodników. Od samego początku mówiliśmy chłopakom, że obydwie drużyny mają zająć jak najlepsze miejsce. Jeśli jest potrzeba, że gramy z silniejszym rywalem w juniorach starszych to taki Maciej Błaszkowski, czy Rafał Zagdan, którzy regularnie występują w drugim zespole, zagrają w lidze wojewódzkiej.

Czy nie żałujesz paru kontuzji, które przydarzyły się na początku sezonu? 

Kontuzje pozmieniały nam plany, bo wypadł Patryk Wolski, czy Mateusz Kaba, czyli zawodnicy, którzy dają nam sporo jakości i na pewno pomogliby nam w zdobywaniu tych punktów.

Uważasz, że utrzymanie w IV lidze jest realne?

Myślę, że możemy do osiągnąć. Bałem się, że będziemy mieli sporą stratę do bezpiecznego miejsca, ale wygląda to nienajgorzej. Szkoda kilku straconych punktów, bo w Miastku mogliśmy wygrać, czy zremisować z Kaszubią, Jaguarem lub Pogonią Lębork. Cieszy to, że zebraliśmy 15 punktów i nadal mamy szanse na utrzymanie.

A jeśli chodzi o juniorów starszych to obecne trzecie miejsce jest odzwierciedleniem naszych możliwości?

Starogard mocno nam odskoczył. Rok temu mieliśmy siedem punktów straty do pierwszego miejsca, a wygraliśmy ostatecznie ligę. Wszystko jest więc możliwe. Tutaj grają też w większości zawodnicy z rocznika 2000. Zimą często kadry się zmieniają i nie wiadomo, jak to będzie wyglądać na wiosnę. Rok temu Pruszcz miał tylko jeden remis i same wygrane, a później po zmianie trenera i roszadach potracił punkty. Osobiście z moimi drużynami wiosny zawsze miałem dobre i mam nadzieję, że teraz będzie tak samo.

TAGI:

Comments are closed.

I LIGA
SENIORZY
LpDrużynaPktMZRPStrz.Stra.+/-
1Chojniczanka35191054281315
2Odra Opole3419104526206
3Raków Częstochowa3219955342311
4Miedź Legnica311987424186
5Stal Mielec311994628235
6Chrobry Głogów301986522193
7GKS Katowice281984727243
8Zagłębie Sosnow.271976626233
9Puszcza Niepołomice261975726251
10Wigry Suwałki261875622211
11Drutex-Bytovia241966722220
12Podbeskidzie Bielsko-Biała24196672327-4
13Pogoń Siedlce24196672430-6
14GKS Tychy20195591930-11
15Stomil Olsztyn191861112232-10
16Olimpia Grudziądz181953111120-9
17Górnik Łęczna18194691628-12
18Ruch Chorzów151962112527-2
wiecej »